A rozchodzi się o forum z udziałem "wszystkich" republikańskich kandydatów prezydenckich organizowane przez polityczną grupę lobbingową o nazwie Koalicja Żydowsko-Republikańska (RJC), której działania skupiają się wokół zacieśniania więzi z działaczami Partii Republikańskiej i wpływania na podejmowane przez nich decyzje polityczne.

Forum, w którego historii uczestnikami byli obaj prezydenci Bushowie, odbyło się 7-go grudnia 2011 r. Jako oficjalny powód niezaproszenia Rona Paula przedstawiciele tej organizacji podali jego "niefortunne i ekstremalne poglądy".

Tymczasem Ron Paul, na okoliczność tegoż swojego nieuczestnictwa, udzielił wywiadu (j. ang. z transkryptem), w którym przekonywał, że fundamentem syjonizmu jest właśnie niezależność i samowystarczalność, co stoi w kontraście do obecnej polityki USA, która w ostatecznym rozrachunku przysparza Izraelowi więcej szkód, aniżeli korzyści. Przypomniał też o wystąpieniu Beniamina Netanjahu, który mówił, że nie ma takiej potrzeby, aby amerykańscy żołnierze strzegli ich kraju, gdyż sami są w stanie się obronić.

Ponadto Ron Paul po raz kolejny już wyjaśniał, że jego stanowisko w ogóle nie stoi w sprzeczności z utrzymywaniem przyjaznych relacji dyplomatyczno-gospodarczych, lecz wręcz przeciwnie - sprzyja ich pogłębieniu.

Ale jak widać dla organizacji RJC wszystko to są "niefortunne i ekstremalne poglądy".