Michele Bachmann na konferencji prasowej w Des Moines - tuż po ogłoszeniu wyników prawyborów w Iowa - ogłosiła, iż rezygnuje z udziału w wyścigu o republikańską nominację.

Jak sama stwierdziła "zdecydowała się stanąć z boku" na wieść o niesatysfakcjonującym wyniku jakim było uplasowanie się na szóstej pozycji podczas głosowania w Iowa. Spokojnym głosem oznajmiła, że "nie czuję żadnego żalu" i że starała się grać uczciwie, a walkę o sprawy jakie podkreślała podczas kampanii będzie kontynuować nadal.

Jest to dość dramatyczny zwrot sytuacji dla Pani Kongresmen, ponieważ był czas kiedy to wydawała się być w wąskim gronie faworytów wśród ubiegających się o kandydaturę z ramienia GOP. Kilka miesięcy temu wygrała nawet sondaż w Ames w stanie ... Iowa.

W swoim krótkim oświadczeniu kilkukrotnie wspomniała o "Obamacare" oraz finansowych regulacjach znanych publice jako ustawy "Dodd-Frank". Nadmieniła przy tym, że Partia Republikańska musi jak najmocniej zewrzeć swe szeregi, żeby "nie przepuścić tej jedynej okazji", aby wymazać obydwie te ohydne sprawy z życia Ameryki nim będzie za późno.

Nie padła żadna deklaracja co do kandydata jakiego od tej pory zamierza popierać Pani Bachmann. Pomimo tego, że Ron Paul raczej nie ma co liczyć na oficjalne wsparcie ze strony Pani Kongresmen, to miejmy nadzieję, że choć część Jej wyborców pójdzie w ślad za teksańczykiem.