W ostatnich dniach miało miejsce kilka istotnych wydarzeń w kampanii Rona Paula w Karolinie Południowej. Poparcie wpływowych senatorów może przynieść mu kilka tysięcy dodatkowych głosów. Wycofanie się Jona Huntsmana z kampanii z pewnością wpłynie na rozkład głosów wśród pozostałych kandydatów. Wszyscy atakują Romneya, który wykazuje słabość podczas debaty. Walka o zwycięstwo i drugie miejsce w "stanie palmy" z pewnością będzie fascynująca.

To już ostatnie dni przed głosowaniem w Karolinie Południowej, które odbędzie się w sobotę 21 stycznia. Ostatnie sondaże nie są zbyt łaskawe dla Paula i wskazują jedynie na 16% poparcia - na równi z Rickiem Santorum. Wygrywa dość wyraźnie Mitt Romney z rezultatem 35%. Natomiast cieszący się w tym stanie wysokim poparciem Newt Gingrich ma 21% głosów. Z tego rozkładu widać, że raczej znowu będziemy świadkami nieznacznego zwycięstwa Romney'a przy ostrej walce o drugie miejsce wśród trzech kandydatów. Na korzyść Romney'a zadziałało jeszcze wycofanie się z wyścigu się Jona Huntsmana, który przekazał swoje poparcie właśnie jemu. W SC popierało go około 5% wyborców, co może dać Romney'owi jeszcze bardziej przekonującą wygraną.

Co zagra przeciwko niemu? Z pewnością słaba w jego wykonaniu debata w FOX News, w trakcie której wszyscy kandydaci starali się wytykać Romneyowi sprawy z przeszłości. W szczególności jego błędne decyzje jako przedsiębiorcy, sprawę nieujawniania zeznań podatkowych oraz inne wpadki. Ron Paul wzbudził aplauz widowni opowiadając się za zerową stawką podatku dochodowego, czym przebił wszystkich konkurentów. Nie zabrakło także pytań o politykę zagraniczną, w której Paul postulował powrót do zasady traktowania innych państw w taki sam sposób w jaki chciałoby sie być przez nie traktowanym. Sprzeciwił się National Defense Act, która rozszerza amerykańskie prerogatywy w Wojnie z Terroryzmem.

Ron Paul otrzymał poparcie senatorów z Karoliny Południowej - Toma Davisa, Lee Brighta, Kevina Bryanta oraz Danny'ego Verdinala. Może mu to przynieść dodatkowe poparcie głównie wśród twardego republikańskiego elektoratu. W środę przerwie na moment swoją kampanię, aby udać się do Waszyngtonu i zagłosować przeciwko podniesieniu limitu zadłużenia budżetowego proponowanemu przez prezydenta Obamę. Do aktywnej kampanii w Karolinie Południowej powróci w czwartek. Ostatnie trzy dni spędzi na przekonywaniu niezdecydowanych wyborców.